*Oczami Alex*
Otworzyłam drzwi, przede mną stała jakaś postać, trochę wyższy ode mnie chłopak. Cały się trząsł, a z jego ubrań kapały krople wody. Nie widziałam żadnych szczegółów, ani twarzy. Chciałam już coś powiedzieć, ale zamiast tego usłyszałam kolejny huk pioruna,wystraszyłam się i krzyknęłam. Znów spojrzałam na tajemniczego przybysza, dziwnie się zachwiał, i upadł na mnie. Przywalona jego dość ciężkim ciałem upadłam na podłogę.
-Emi! - krzyknęłam, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi -Emi, no! - wrzasnęłam trochę głośniej, i w tedy, chyba z kuchni, wyszła Noemi.
-Co jest? - spytała z pełną buzią
-Po prostu tu chodź - powiedziałam lekko poddenerwowana całą sytuacją
-O Bosz, na chwilę cie zostawić a ty już jakiegoś menela z ulicy ściągasz. - Zaśmiała się
-Menela? Raczej nie, ładnie pachnie - uśmiechnęłam się debilnie, ale ona chyba tego nie widziała - Em, pomożesz mi wstać i podnieść -pokazałam palcem na przybysza-jego?, ciężki jest -
-Ok,ok już - powiedziała odchodząc z powrotem w stronę kuchni - zaraz wrócę! - krzyknęła, na co ja tylko westchnęłam. Wydostałam się spod bezwładnego ciała mężczyzny. Złapałam go za nogi i zaczęłam ciągnąć po podłodze.
-O już sobie poradziłaś, to ja wrócę do jedzenia lodów - powiedziała Em, która nie wiem kiedy stanęła za mną
-Nie, pomóż mi go położyć na kanapie - powiedziałam lekko jęcząc, po próbie samodzielnego wykonania czynności. Noemi nic nie mówiąc złapała go pod ręce.
-No to na trzy? - spytała. Rzuciłam tylko mhm jako odpowiedź
-raz-
-dwa-
-trzy.- wrzuciłyśmy chłopaka.
-To ja pójdę zobaczyc co da się w sprawie prądu zrobić ok? A ty możesz już wrócić do jedzenia- powiedziałam wchodząc po schodach na piętro. Szłam do pokoju dziadka gdzie była skrzynka z bezpiecznikami. Trochę tam pogrzebałam i zapaliłam światła w domu. Mój dziadek z babcią pojechali spędzić te wakacje na Florydzie, żeby jakoś wyjątkowo uczcić urodziny babci.
Zawsze jak o nich myślałam to , to wydawało mi się takie dziwne a za razem piękne, że po mimo wszystko wytrzymali ze sobą już tyle lat i dalej się kochają.
Zaszłam na dół, chciałam sprawdzić kogo znalazłam na dworze, albo kto taki znalazł mnie.
Spojrzałam na kanapę. Zamknęłam i przetarłam oczy żeby upewnić się że dobrze widzę.
-Emi! - wydarłam się najgłośniej jak umiałam, chociaż wiem że była w pomieszczeniu obok
-Pali się czy co?-wyszła z kuchni z pucharkiem lodów w ręku
Ja tylko na nią spojrzałam i wywróciłam oczami
-No co? miały się zmarnować? - powiedziała z wyrzutem - To co zepsułaś, że tak krzyczysz?
-Nic, nic, ale zobacz kim jest ten "menel" którego znalazłam na dworze i który zemdlał
-I powiedz mi czy to ja mam zwidy czy na tej kanapie leży Justin Bieber?! -dopytałam się jej
-Nie, nie masz zwidów- powiedziała podchodząc do kanapy i odsunęła trochę, mokrą grzywkę piosenkarza - tak. to zdecydowanie Bieber.
-Wow-tylko tyle powiedziałam
-Ale ty nie jesteś jego fanką -powiedziała dziwnie na mnie patrząc na mnie dziwnym wzrokiem - z resztą ja też nie -dodała obojętnie. W sumie to faktycznie za nim nie przepadałam, ale hejterem też nie byłam. Poprostu wiedziałam że taki człowek na świecie istnieje.
Z moich myśli wyrwał mnie głos Emi.
-Obudził się! Al! - nie ważne że siedziałam od niej jakieś 4 metry, ona i tak darła się an całą wieś.
________________________________________
Jest drugi ^^ przepraszam za beznadziejność ale cóż :/
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Rozdział 1
*Oczami Alex*
Minął dopiero tydzień wakacji a ja i Noemi już się świetnie bawimy. Siedzimy w domu moich dziadków na wsi. Na dworze tak pada że nic nie widać, a my wygłupiamy się w najlepsze słuchając piosenek z 4funTV.
-To ja pójdę zrobić gorącą czekoladę - powiedziałam wstając
-Ej, to nałóż mi jeszcze lodów - powiedziała Emi wyciągając do mnie pucharek po lodach, ja na nią tylko 'znacząco' spojrzałam, a ta zrobiła oczy a'la kot ze Shreka. Wiedziała że takim oczom to ja odmówić nie potrafię, wywróciłam oczami i zabrałam naczynie z jej rąk, co wywołało na jej twarzy ogromny uśmiech.
Poszłam do kuchni, odstawiłam naczynie na blat, z szafki wyciągnęłam dwa kubki i również postawiłam na blacie. Zaczęłam gotować wodę na gorącą czekoladę. Z zamrażarki wyciągnęłam nowe pudełko lodów waniliowych i drugie truskawkowych - dwa ulubione smaki Noemi. Nucąc pod nosem jakąś piosenkę i trochę tańcząc zaczęłam wszystko przygotowywać. Gdy już wszystko było gotowe postawiłam to na tacę i ruszyłam w kierunku drzwi. Już miałam wchodzić do salonu gdy usłyszałam, okropny huk a potem krzyk Noemi. Zgasło światło. Odwróciłam się na pięcie i ostrożnie odstawiłam tace na wysepkę.
-Em! Co się stało! -krzyknęłam z salonu
-Nie wiem! chyba piorun w coś walnął i nie ma prądu! - usłyszałam gdzieś z domu
-Eh...- westchnęłam cicho i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie, ale się nie nasiedziałam bo zadzwonił dzwonek do drzwi. - serio, nie macie lepszych momentów na odwiedziny? - powiedziałam sama do siebie i poszłam otworzyć.
*Oczami Justina*
Na dworze strasznie pada, a my się chyba zgubiliśmy bo jeździmy w kółko od około trzech godzin a mnie bolał brzuch, naszym punktem docelowym był szpital
-Filiiiiip- jęknąłem
-Tak?-spytał się szofer
-Zatrzymaj się- powiedziałem
-Nie, panie Bieber, pada, mało widzę, a na dwór i tak nie pozwolę panu wysiąść
-Zatrzymaj się! -krzyknąłem zdenerwowany, otworzyłem drzwi i wyszedłem za nim jednak je zamknąłem włożyłem jeszcze głowę do środka i spojrzałem na Filipa
-Nie pytam cię o zgodę! - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.
Szedłem przed siebie, nie wiedziałem gdzie, byłem na jakiejś małej wsi, wszędzie tylko pola, nawet jednego nędznego domku. Powoli zaczynałem żałować że wyszedłem, ale nie miałem zamiaru wrócić, po około 10 minutach dość szybkiego marszu na horyzoncie zobaczyłem dom. Paliło się światło, czyli ktoś tam był. Zacząłem biec. Gdy byłem parę metrów od tego domu, usłyszałem głośny huk i zobaczyłem błysk. Światło zgasło, a ja przyspieszyłem. Byłem chory, przemoczony, w środku jakiejś wsi w nieznanym mi kraju.Byłem gdzieś na obrzeżach Nowego Yorku.
Stanąłem przed drzwiami. Nacisnąłem dzwonek. Otworzyła mi dziewczyna, mniej więcej mojego wzrostu, twarzy nie widziałem, bo było ciemno. Usłyszałem jeszcze huk na zewnątrz, krzyk dziewczyny i mój film się urwał.
________________________
Tadam i jest 1 :p przepraszam za beznadziejność ale się starałam, a no i przepraszam za błędy ortograficzne, liczę na wybaczenie :)
I szczęśliwego nowego roku
Minął dopiero tydzień wakacji a ja i Noemi już się świetnie bawimy. Siedzimy w domu moich dziadków na wsi. Na dworze tak pada że nic nie widać, a my wygłupiamy się w najlepsze słuchając piosenek z 4funTV.
-To ja pójdę zrobić gorącą czekoladę - powiedziałam wstając
-Ej, to nałóż mi jeszcze lodów - powiedziała Emi wyciągając do mnie pucharek po lodach, ja na nią tylko 'znacząco' spojrzałam, a ta zrobiła oczy a'la kot ze Shreka. Wiedziała że takim oczom to ja odmówić nie potrafię, wywróciłam oczami i zabrałam naczynie z jej rąk, co wywołało na jej twarzy ogromny uśmiech.
Poszłam do kuchni, odstawiłam naczynie na blat, z szafki wyciągnęłam dwa kubki i również postawiłam na blacie. Zaczęłam gotować wodę na gorącą czekoladę. Z zamrażarki wyciągnęłam nowe pudełko lodów waniliowych i drugie truskawkowych - dwa ulubione smaki Noemi. Nucąc pod nosem jakąś piosenkę i trochę tańcząc zaczęłam wszystko przygotowywać. Gdy już wszystko było gotowe postawiłam to na tacę i ruszyłam w kierunku drzwi. Już miałam wchodzić do salonu gdy usłyszałam, okropny huk a potem krzyk Noemi. Zgasło światło. Odwróciłam się na pięcie i ostrożnie odstawiłam tace na wysepkę.
-Em! Co się stało! -krzyknęłam z salonu
-Nie wiem! chyba piorun w coś walnął i nie ma prądu! - usłyszałam gdzieś z domu
-Eh...- westchnęłam cicho i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie, ale się nie nasiedziałam bo zadzwonił dzwonek do drzwi. - serio, nie macie lepszych momentów na odwiedziny? - powiedziałam sama do siebie i poszłam otworzyć.
*Oczami Justina*
Na dworze strasznie pada, a my się chyba zgubiliśmy bo jeździmy w kółko od około trzech godzin a mnie bolał brzuch, naszym punktem docelowym był szpital
-Filiiiiip- jęknąłem
-Tak?-spytał się szofer
-Zatrzymaj się- powiedziałem
-Nie, panie Bieber, pada, mało widzę, a na dwór i tak nie pozwolę panu wysiąść
-Zatrzymaj się! -krzyknąłem zdenerwowany, otworzyłem drzwi i wyszedłem za nim jednak je zamknąłem włożyłem jeszcze głowę do środka i spojrzałem na Filipa
-Nie pytam cię o zgodę! - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.
Szedłem przed siebie, nie wiedziałem gdzie, byłem na jakiejś małej wsi, wszędzie tylko pola, nawet jednego nędznego domku. Powoli zaczynałem żałować że wyszedłem, ale nie miałem zamiaru wrócić, po około 10 minutach dość szybkiego marszu na horyzoncie zobaczyłem dom. Paliło się światło, czyli ktoś tam był. Zacząłem biec. Gdy byłem parę metrów od tego domu, usłyszałem głośny huk i zobaczyłem błysk. Światło zgasło, a ja przyspieszyłem. Byłem chory, przemoczony, w środku jakiejś wsi w nieznanym mi kraju.Byłem gdzieś na obrzeżach Nowego Yorku.
Stanąłem przed drzwiami. Nacisnąłem dzwonek. Otworzyła mi dziewczyna, mniej więcej mojego wzrostu, twarzy nie widziałem, bo było ciemno. Usłyszałem jeszcze huk na zewnątrz, krzyk dziewczyny i mój film się urwał.
________________________
Tadam i jest 1 :p przepraszam za beznadziejność ale się starałam, a no i przepraszam za błędy ortograficzne, liczę na wybaczenie :)
I szczęśliwego nowego roku
Bohaterowie
Justin Bieber (18lat) - pewnie wszystkie belieber go znają na wylot to nie będę pisać :p
Noemi Ray Rej) - 17 lat, urodziła się w Polsce - 3 lata temu z mamą i jej przyjaciółką Alex się przeprowadziła do Kanady. Jej tata 5 lat temu zginął w wypadku samochodowym.
Dziewczyna jest na ogół bardzo wesoła, na jej twarzy często gości uśmiech, ale są też całe przepłakane noce. Dziewczyna udaje silną, ale była bardzo związana z ojcem i nie potrafi sobie poradzić z jego odejściem. Z Alex piszą piosenki, i ładnie śpiewają. Dziewczyna kocha sushi. Alex mówi do niej Emi albo Em.
Alex Rouse - najlepsza pszyjaciółka Noemi, jak i jej wsparcie. Dziewczyna doskonale rozumie jak cierpi Em, ona sama nie ma rodziców. W Polsce po ich śmierci przeprowadziła się do Em. W Kanadzie kupiła sój dom. Jest z bardzo bogatej rodziny, więc Emi przeprowadziła się do niej, żeby Alex nie musiała sama mieszkać. Czasem nazywa ją Al, są jak siostry. Alex ma dziadków w NY do których czasem jeździ na wakacje
_________________________________
Jak by w trakcie pojawił się ktoś nowy, to ofc go tu dodam
Noemi Ray Rej) - 17 lat, urodziła się w Polsce - 3 lata temu z mamą i jej przyjaciółką Alex się przeprowadziła do Kanady. Jej tata 5 lat temu zginął w wypadku samochodowym.
Dziewczyna jest na ogół bardzo wesoła, na jej twarzy często gości uśmiech, ale są też całe przepłakane noce. Dziewczyna udaje silną, ale była bardzo związana z ojcem i nie potrafi sobie poradzić z jego odejściem. Z Alex piszą piosenki, i ładnie śpiewają. Dziewczyna kocha sushi. Alex mówi do niej Emi albo Em.
Alex Rouse - najlepsza pszyjaciółka Noemi, jak i jej wsparcie. Dziewczyna doskonale rozumie jak cierpi Em, ona sama nie ma rodziców. W Polsce po ich śmierci przeprowadziła się do Em. W Kanadzie kupiła sój dom. Jest z bardzo bogatej rodziny, więc Emi przeprowadziła się do niej, żeby Alex nie musiała sama mieszkać. Czasem nazywa ją Al, są jak siostry. Alex ma dziadków w NY do których czasem jeździ na wakacje
_________________________________
Jak by w trakcie pojawił się ktoś nowy, to ofc go tu dodam
Subskrybuj:
Posty (Atom)


