poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział 2

*Oczami Alex*
Otworzyłam drzwi, przede mną stała jakaś postać, trochę wyższy ode mnie chłopak. Cały się trząsł, a z jego ubrań kapały krople wody. Nie widziałam żadnych szczegółów, ani twarzy. Chciałam już coś powiedzieć, ale zamiast tego usłyszałam kolejny huk pioruna,wystraszyłam się i krzyknęłam. Znów spojrzałam na tajemniczego przybysza, dziwnie się zachwiał, i upadł na mnie. Przywalona jego dość ciężkim ciałem upadłam na podłogę.
-Emi! - krzyknęłam, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi -Emi, no! - wrzasnęłam trochę głośniej, i w tedy, chyba z kuchni, wyszła Noemi.
-Co jest? - spytała z pełną buzią
-Po prostu tu chodź - powiedziałam lekko poddenerwowana całą sytuacją
-O Bosz, na chwilę cie zostawić a ty już jakiegoś menela z ulicy ściągasz. - Zaśmiała się
-Menela? Raczej nie, ładnie pachnie - uśmiechnęłam się debilnie, ale ona chyba tego nie widziała - Em, pomożesz mi wstać i podnieść -pokazałam palcem na przybysza-jego?, ciężki jest -
-Ok,ok już - powiedziała odchodząc z powrotem w stronę kuchni - zaraz wrócę! - krzyknęła, na co ja tylko westchnęłam. Wydostałam się spod bezwładnego ciała mężczyzny. Złapałam go za nogi i zaczęłam ciągnąć po podłodze.
-O już sobie poradziłaś, to ja wrócę do jedzenia lodów - powiedziała Em, która nie wiem kiedy stanęła za mną
-Nie, pomóż mi go położyć na kanapie - powiedziałam lekko jęcząc, po próbie samodzielnego wykonania czynności. Noemi nic nie mówiąc złapała go pod ręce.
-No to na trzy? - spytała. Rzuciłam tylko mhm jako odpowiedź
-raz-
-dwa-
-trzy.- wrzuciłyśmy chłopaka.
-To ja pójdę zobaczyc co da się w sprawie prądu zrobić ok? A ty możesz już wrócić do jedzenia- powiedziałam wchodząc po schodach na piętro. Szłam do pokoju dziadka gdzie była skrzynka z bezpiecznikami. Trochę tam pogrzebałam i zapaliłam światła w domu. Mój dziadek z babcią pojechali spędzić te wakacje na Florydzie, żeby jakoś wyjątkowo uczcić urodziny babci.
Zawsze jak o nich myślałam to , to wydawało mi się takie dziwne a za razem piękne, że po mimo wszystko wytrzymali ze sobą już tyle lat i dalej się kochają.
Zaszłam na dół, chciałam sprawdzić kogo znalazłam na dworze, albo kto taki znalazł mnie.
Spojrzałam na kanapę. Zamknęłam i przetarłam oczy żeby upewnić się że dobrze widzę.
-Emi! - wydarłam się najgłośniej jak umiałam, chociaż wiem że była w pomieszczeniu obok
-Pali się czy co?-wyszła z kuchni z pucharkiem lodów w ręku
Ja tylko na nią spojrzałam i wywróciłam oczami
-No co? miały się zmarnować? - powiedziała z wyrzutem - To co zepsułaś, że tak krzyczysz?
-Nic, nic, ale zobacz kim jest ten "menel" którego znalazłam na dworze i który zemdlał
-I powiedz mi czy to ja mam zwidy czy na tej kanapie leży Justin Bieber?! -dopytałam się jej
-Nie, nie masz zwidów- powiedziała podchodząc do kanapy i odsunęła trochę, mokrą grzywkę piosenkarza - tak. to zdecydowanie Bieber.
-Wow-tylko tyle powiedziałam
-Ale ty nie jesteś jego fanką -powiedziała dziwnie na mnie patrząc na mnie dziwnym wzrokiem - z resztą ja też nie -dodała obojętnie. W sumie to faktycznie za nim nie przepadałam, ale hejterem też nie byłam. Poprostu wiedziałam że taki człowek na świecie istnieje.
Z moich myśli wyrwał mnie głos Emi.
-Obudził się! Al! - nie ważne że siedziałam od niej jakieś 4 metry, ona i tak darła się an całą wieś.
________________________________________
Jest drugi ^^ przepraszam za beznadziejność ale cóż :/

2 komentarze:

  1. Wow . ! Jaki cudowny . Przeczytałam przed chwilą dwa rozdziały i już się wkręciłam . : )
    Masz talent : )
    Informujesz jakoś o rozdziałach .??? Bo ja będe cię czytać : *
    Czekam na NN & zapraszam do siebie http://impressionfeelings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. BOSKI !!! Talent do pisania masz wielki :) Naprawde ciekawe są te rozdziały i czekam na NN :*

    OdpowiedzUsuń