*Oczami Alex*
Minął dopiero tydzień wakacji a ja i Noemi już się świetnie bawimy. Siedzimy w domu moich dziadków na wsi. Na dworze tak pada że nic nie widać, a my wygłupiamy się w najlepsze słuchając piosenek z 4funTV.
-To ja pójdę zrobić gorącą czekoladę - powiedziałam wstając
-Ej, to nałóż mi jeszcze lodów - powiedziała Emi wyciągając do mnie pucharek po lodach, ja na nią tylko 'znacząco' spojrzałam, a ta zrobiła oczy a'la kot ze Shreka. Wiedziała że takim oczom to ja odmówić nie potrafię, wywróciłam oczami i zabrałam naczynie z jej rąk, co wywołało na jej twarzy ogromny uśmiech.
Poszłam do kuchni, odstawiłam naczynie na blat, z szafki wyciągnęłam dwa kubki i również postawiłam na blacie. Zaczęłam gotować wodę na gorącą czekoladę. Z zamrażarki wyciągnęłam nowe pudełko lodów waniliowych i drugie truskawkowych - dwa ulubione smaki Noemi. Nucąc pod nosem jakąś piosenkę i trochę tańcząc zaczęłam wszystko przygotowywać. Gdy już wszystko było gotowe postawiłam to na tacę i ruszyłam w kierunku drzwi. Już miałam wchodzić do salonu gdy usłyszałam, okropny huk a potem krzyk Noemi. Zgasło światło. Odwróciłam się na pięcie i ostrożnie odstawiłam tace na wysepkę.
-Em! Co się stało! -krzyknęłam z salonu
-Nie wiem! chyba piorun w coś walnął i nie ma prądu! - usłyszałam gdzieś z domu
-Eh...- westchnęłam cicho i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie, ale się nie nasiedziałam bo zadzwonił dzwonek do drzwi. - serio, nie macie lepszych momentów na odwiedziny? - powiedziałam sama do siebie i poszłam otworzyć.
*Oczami Justina*
Na dworze strasznie pada, a my się chyba zgubiliśmy bo jeździmy w kółko od około trzech godzin a mnie bolał brzuch, naszym punktem docelowym był szpital
-Filiiiiip- jęknąłem
-Tak?-spytał się szofer
-Zatrzymaj się- powiedziałem
-Nie, panie Bieber, pada, mało widzę, a na dwór i tak nie pozwolę panu wysiąść
-Zatrzymaj się! -krzyknąłem zdenerwowany, otworzyłem drzwi i wyszedłem za nim jednak je zamknąłem włożyłem jeszcze głowę do środka i spojrzałem na Filipa
-Nie pytam cię o zgodę! - powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi.
Szedłem przed siebie, nie wiedziałem gdzie, byłem na jakiejś małej wsi, wszędzie tylko pola, nawet jednego nędznego domku. Powoli zaczynałem żałować że wyszedłem, ale nie miałem zamiaru wrócić, po około 10 minutach dość szybkiego marszu na horyzoncie zobaczyłem dom. Paliło się światło, czyli ktoś tam był. Zacząłem biec. Gdy byłem parę metrów od tego domu, usłyszałem głośny huk i zobaczyłem błysk. Światło zgasło, a ja przyspieszyłem. Byłem chory, przemoczony, w środku jakiejś wsi w nieznanym mi kraju.Byłem gdzieś na obrzeżach Nowego Yorku.
Stanąłem przed drzwiami. Nacisnąłem dzwonek. Otworzyła mi dziewczyna, mniej więcej mojego wzrostu, twarzy nie widziałem, bo było ciemno. Usłyszałem jeszcze huk na zewnątrz, krzyk dziewczyny i mój film się urwał.
________________________
Tadam i jest 1 :p przepraszam za beznadziejność ale się starałam, a no i przepraszam za błędy ortograficzne, liczę na wybaczenie :)
I szczęśliwego nowego roku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz