-No, zastanów się, postaw się na moim miejscu i pomyśl co byś zrobił:
Prawie obcy ci człowiek ciągnie cię za rękę przez nieznane mu drogi, w
kierunku lasu, gdzie nie wiadomo co z tobą zrobi, a z drugiej strony
masz cieplutki dom - powiedziałam i wskazałam na budynek w oddali.
-Oj tam! nie możesz mi zaufać? Mam dobre przeczucie, tylko choć! - niechętnie ale ruszyłam.
_________________________________________________
Szliśmy jeszcze około dziesięciu minut. Weszliśmy do lasu, czasem chodziłam tam na grzyby z dziadkiem albo z babcią, zrywać kwiatki na wianki. Jednak nigdy nie chodziliśmy głębiej w las. Podobno mieszka w tych lasach jakiś potwór, a przynajmniej tak mi próbowali wmówić dziadkowie. Zawsze strasznie się śmiałam słysząc takie opowieści. Justin ciągnął mnie w głąb lasu. Na dworze nie było jeszcze jasno, więc jak weszliśmy pod drzewa zrobiło się zupełnie ciemno, widziałam tylko nie wyraźne zarysy sylwetki Biebsa. Przez trochę się bałam, ale szłam a wręcz biegłam za Justinem. W końcu wyszliśmy z pod klosza z gałęzi, moim oczom ukazał się przepiękny widok, z wrażenia chyba otworzyła mi się lekko buzia. Staliśmy na polanie, nie była duża, z trzech stron otoczona gęstym mieszanym lasem a na przeciwko nas kończyła się stromym klifem od strony wschodu. Podeszliśmy bliżej, staliśmy na środku polany, i patrzeliśmy na widoki.
Justin usiadł, poczułam że ciągnie mnie za rękę bym tez usiadła. Dołączyłam do niego, podkuliłam nogi pod brodę i siedziałam, Biebs przyjął podobną pozycję do mojej, siedzieliśmy tak już ponad 20 minut, a mi zaczęło się robić zimno, a nawet bardzo zimno, zaczęłam "dygotać". Spojrzałam na Jusa a on na mnie.
-Masz fioletowe usta - wyszeptał, ja nic nie odpowiedziałam. On też już nic nie mówił, złapał mnie w pasie,przyciągnął do siebie i mocno przytulił. Wtuliłam się w niego. On się położył, a ja na nim. Głowy dalej mieliśmy zwrócone w stronę słońca, właśnie wschodziło. Widok był niesamowity. Usiadłam, Justin poszedł w moje ślady. Było...było bosko...było... nie do opisania.
-I co? Opłacało się zaufać? - spytał patrząc na mnie.
Obróciłam się w jego stronę, i tylko uśmiechnęłam. Oparłam się na rękach i wpatrzyłam w słońce.
-Piękne widoki, co nie? - powiedziałam mrużąc oczy i obracając w stronę Justina.
-Mhm- wymruczał i wtulił się we mnie od tyłu - wracamy?- spytał szeptem.
-Taaak. szybko wstaliśmy, odwróciłam się i już ruszyłam w drogę powrotną, ale Justin złapał mnie w tali i obrócił.
-Jeszcze jedno - szepnął i się uśmiechnął.
Spojrzałam na niego pytająco, on powoli zbliżył swoją twarz do mojej, nie protestowałam, w ostatnim momencie odsunął głowę, po prostu odwrócił się i zaczął wracać. Stałam chwile zdezorientowana. Zdawało mi się że chce mnie pocałować, a ten sobie odszedł. Musiałam to wyjaśnić, i to szybko. Pobiegłam za oddalającym się Justinem.
_________________________________
Sorry za moją nadmierną beznadziejność :/ liczę na komentarze :)
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz