piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 3 cz II

Emi szybko wyszła z domu, a ja wróciłam do Justina, do salonu i usadłam na drugim końcu kanapy, uważnie mu się przyglądając. Widocznie to zauważył bo spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem.
-Co jest?- rzucił
-Patrzę- powiedziałam odwracając głowę
-mhm.... a w ogóle to już możesz mówić mi Justin- powiedział. Ja tylko na niego spojrzałam z kpiną w oczach i prychnełam
-No co? - spytał
-I czy to nie ty przed chwilą powiedziałeś że "Nie jesteś rozpieszczoną gwiazdeczką"? Tylko NORMALNYM chłopakiem - położyłam dość duży nacisk na to zdanie
-No, ja i? - boże on jest taki głupi czy udaje? On chyba naprawdę nie wie że normalny chłopak, nie każe do siebie mówić "Per" . Jednak zdałam sobie sprawę że nasze pojęcia "normalności mogą się trochę różnić.
Nie mówiłam nic dalej tylko się na niego patrzyłam. Nie wyglądał dobrze. Grzywka opadała mu niezdarnie na czoło, twarz miała kolor brudnego papieru, oczy zaczerwienione i pozbawione wyrazu, a pod nimi wielkie wory.
-Możesz przestać? - spytał lekko podirytowany, ale chyba nie tym że na niego patrzę tylko stanem swojego telefonu, który obracał w rękach co chwila to rozmontowując to składając.
Pokręciłam przecząco głową a on wstał z kanapy.
-a powiesz mi co ze mną nie tak że mi się ta przyglądasz? - spojrzał na mnie
-Idź do łazienki, popatrz w lustro i...przebierz się - powiedziałam głosem jak do psa
-Co? Po...? -Zorientował się że jego ubranie nadal jest mokre, ruszył do łazienki, po drodze jeszcze spojrzał na kanapę. Miejsce na którym siedział było całe mokre, a tam gdzie leżał zostały tylko połowicznie wyschnięte plamy. Wyglądał na trochę zakłopotanego tym dziwnie zabawnym widokiem. Odwrócił jednak szybko wzrok i przeniósł go na mnie
-Czy twój dziadek ma jakieś ubrania...? -nie dokończył bo ja od razu pobiegłam na górę. Mój dziadek, on chciał kiedyś zostać gwiazdą, i nadal o tym marzy, kupuje sobie różna rzeczy dla młodzieży, ubiera się w nie, i spaceruje po domu lub ogrodzie śpiewając. był w miarę wzrostu Biebsa, i gruby też nie był. A gust mi się wydawał podobny, mój dziadek ma 57 lat ale wygląda dość młodo, powiem (w sekrecie) że czasami podbiera różne kosmetyki babci, na zmarszczki.
Przyniosłam Bieberowi ubranie na dół, a on szybko się przebrał. Włosy łożył z powrotem pomagając sobie żelem dziadka. Wrócił do salonu i usiadł na kanapie.
-Strasz....szzzznie zi...zi...zimno tu macie - powiedział dygocząc z zimna. Dziwne... Bez słowa wstałam i poszłam zobaczyć temperaturę na termostacie. Pokazywał 23 stopnie. Mi było gorąco a siedziałam w tym Czemu nie w piżamie? Nie wiem, poprostu nie chciało mi się iść przebrać, ani spać. Była już...4 rano?! Jak ten czas szybko leci pomyślałam. Wyciągnęłam puchaty gruby koc i podałam Justinowi, a on się w nim "zakokonił" .
-Obejrzymy jakiś film? - zapytałam
-Ok - zgodził się i kichnął
-na zdrowie - powiedziałam i się uśmiechnęłam - to co oglądamy?- spytałam otwierając szufladę wypełnioną filmami. On widocznie nie chciał się ruszać, wychylił się na tyle by nie spaść z kanapy.
-ten- powiedział machając głową. Ja zdezorientowana spojrzałam na szufladę, wszystkie pudełka były od góry czarne, ustawione jeden koło i za drugim, jednym słowem: wszystkie wyglądały tak samo
-hę?- spytałam patrząc na niego
-no ten 3 od końca - powiedział z zarzenowniem
-a no jasne - powiedziałam nie pewnie, nie lubię horrorów, bo potem nie mogę spać. Ale nie odmówiłam, włączyłam film o nazwie "Rzeźnia III".
Usiadłam koło Justina i film się zaczął, nie przyjemne odgłosy kojenia ciał przez głównych bohaterów, co jakiś czas zagłuszał dźwięk kichanie i "flikania" Justina.
Był moment w którym główny bohater, zakradł się do śpiącej dziewczyny, odciął jej głowę i zaczął zjadać wnętrzności. Nie zrobiło mi się nie dobrze choć było to wyjątkowo  obrzydliwe. Ale ma taki nawyk że ja zobaczę coś takiego to stawiam się na miejscu ofiary i sama się straszę. Odruchowo wtuliłam się w Justina.
On chyba był lekko zdziwiony, ale poczuł że jestem cała roztrzęsiona, nic nie powiedział tylko mnie objął i przytulił mnie mocniej. Poczułam się bezpiecznie, ale go nie puściłam, nie chciałam, udałam zatem że śpię. Wiem że to było głupie z mojej strony, ale ja po prostu nie chciałam  go puszczać.
-Śpij piękna - usłyszałam szept Justina, i poczułam jak całuję mnie w czubek głowy. Mimowolnie się uśmiechnęłam, i choć próbowałam nie potrafiłam się pozbyć tego banana z twarzy. On to zauważym
-Oż ty...udawaczu! - krzyknął i rzucił się na mnie. Zaczął mnie łaskotać, ja się darłam, rzucałam na wszystkie strony, a on nie przestawał. Spadłam na podłogę
-Ratuuuuunku!!!!!!! -zaczęłam się drzeć a on się śmiał i dalej mnie łaskotał.
________________________
Heh część 2 od 3 rozdziału, bo był krótki, mam nadzieje że się podoba :* liczę na komentarze :)

2 komentarze: