Z moich myśli wyrwał mnie głos Emi.
-Obudził się! Al! - nie ważne że siedziałam od niej jakieś 4 metry, ona i tak darła się an całą wieś.
____________________________________________________
Podeszłam do Justina, i trochę nim potrząsnęłam.
-Justin? Justin słyszysz mnie? - spytałam się piosenkarza
-Ew, mamo? Mam...wakacje...ebb- wymruczał Justin. Na co my zaczęłyśmy się śmiać. Justin gwałtowanie otworzył oczy i przeturlał się na bok, co za skutkowało tym że skończył na podłodze. -Co jest! - krzyknął szybko wstając i stając jeszcze na ugiętych kolanach, rozkładając ręce na boki. -Co ja tu robię?- Kim jesteście? O nieeee, znów mnie fanki porwały? -powiedział i usiadł
-Hej Justin... -zaczęłam ale mi przerwał
-Dla świrniętych, porywających mnie fanek, Panie Bieber - powiedział, a ja wywróciłam oczmi
-Okey, panie Bieber, nikt z tu obecnych nie jest pana świrniętym fanem! Przyszedł tu pan wieczorem, cały przemoczony, a jak otworzyłam drzwi to najzwyczajniej pan zemdlał.
-Aham - powiedział, pewnie dlatego nic nie pamiętam- powiedział i się zamyślił - przepraszam - powiedział po chwili - ja już, już pójdę - powiedział wstając i poszedł w stronę drzwi.
-Hej! -zawołałam za nim a on się odwrócił - gdzie idziesz, chyba nie masz samochodu, twój IPhon jest przemoczony, z ciuchów dalej leci ci woda, a godzina jest - spojrzałam na zegarek - druga rano. Zawrócił i popatrzył na mnie.
-Racja, ale co mam niby zrobić,nie znam miasta, nie wiem nawet gdzie mieszkam, nie mam jak zadzwonić, a nie chcę wam robić problemów, zwłaszcza że was nawet nie znam - powiedział trochę zażenowany.
-E tam! - machnęłam ręką - Więc tak: Ja jestem Alex, a to Noemi - pokazałam na Em - to jest dom moich dziadków, na co dzień mieszkamy w Kanadzie, a przeprowadziliśmy się z Polski, i to chyba wszystko o nas. - uśmiechnęłam się do chłopaka
-mhm... to teraz ja! - również się uśmiechnął - nazywam się Justin, jestem piosenkarzem, nienawidzę gdy ludzie odnoszą się do mnie jak do rozpieszczonej gwiazdy, jestem zwykłym chłopakiem, więc lubię ludzi którzy to widzą, mieszkam w Kanadzie, przyjechałem tu na wakacje, i się zgubiłem - uśmiechnął się głupkowato, złapał za brzuch i zrobił skwaszoną minę, po czym chwiejnym krokiem, zajęty w pół - chyba zapomniałem coś powiedzieć, jak się wczoraj zgubiliśmy, to chyba jechaliśmy do szpitala.
-Poczekaj - powiedziałam i pobiegłam do kuchni. Babcia, jak to na babcie przystało, przewidziała wszystko i zostawiła mi w domu, garnek wywaru na, no generalnie na wszystko.
Podgrzałam tego trochę i zaniosłam w kubku Justinowi.
-Niech pan wypije - powiedziałam podając mu kubek. On nic nie mówiąc wypił to co było w środku, robiąc komiczną minę.
-Fuuuuuuu - powiedział odstawiając kubek na stolik.
-Może i "fuuuuuu" ale pomaga - powiedziałam dość poważnie zabierając naczynie.
-Al! Ja muszę na chwilę pojechać na lotnisko, mama przyjechała, mogę pożyczyć wózek?- powiedziała otwierając drzwi do kuchni
Nic nie powiedziałam tylko rzuciłam w nią kluczykami z szafki
_________________________________-
Przepraszam że tak krótko ale strasznie się spiesyłam :) mam nadzieje że wybaczycie
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń